RSS
poniedziałek, 27 stycznia 2014

Jeśli kiedyś odejdę, wiedz, że kochałam Cię dużo bardziej, niż dawałam odczuć.

Jeśli odejdę, pamiętaj, że zawsze będę przy Tobie.

Jeśli kiedyś odejdę, wiedz, że jesteś i byłeś cząstką mojego życia, częścią mnie.

Jeśli kiedyś odejdę, pamiętaj, że nigdy nie zawahałabym się gdybym musiała poświęcić coś w imię Twojego dobra.

Jeśli kiedyś odejdę, wybacz, że nie umiem wybaczyć.

Jeśli kiedyś odejdę, pochwal, że starałam się zapomnieć.

Jeśli kiedyś odejdę, zawsze będziesz miał moje wsparcie.

Jeśli kiedyś odejdę, nie smuć się. Popatrz na moje zdjęcie z uśmiechem na Twarzy. Przecież na to zasługuję prawda?

Jeśli kiedyś odejdę, porzuć żałobę, nie przejmuj się konwenansami.

Jeśli kiedyś odejdę odnajdź szczęście i żyj pełnią życia. To pozwoli mi spokojnie zasnąć.

Jeśli kiedyś odejdę, zawsze będę nad Tobą czuwać.

Jeśli kiedyś odejdę, zaśpiewaj moją ulubioną piosenkę.

Jeśli kiedyś odejdę, nie rozpamiętuj, ale wspomnij czasem z czułością.

Jeśli kiedyś odejdę...

13:13, a.p.sobieraj
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 31 grudnia 2013

Zraniona

09:43, a.p.sobieraj
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 października 2013

A dziś, dla odmiany bajka o tym, co zmieniło się w życiu moim i ukochanego. Opowieść autorstwa M., sprezentowana na poprawę humoru.

Dziękuję Ci kochany...

A teraz, drogie ,,dzieci" usiądźcie wygodnie i posłuchajcie...

 

     Rozglądali się choć w zupełnych ciemnościach jedynym źródłem światła była biel ich fosforyzujących witek. Szybko okazało się, że jeden z nich jest większy i jakby bardziej doświadczony. Pozostali nie zwrócili uwagi, że wybrał miejsce w środku, otoczony innymi prawie tak dużymi jak on. Najmniejsi po brzegach poruszali się coraz wolniej. Obok dało się zauważyć kilka podobnych skupisk. Dwa z nich ruszyły w głąb, ale on już wiedział, że to droga do zagłady. Pierwsi odkrywcy posłużyli tylko do neutralizacji zabójczej mieszanki hormonalnej. Szybko dało się zauważyć jak poświata ich ogonków słabnie.

- Kryć się - zarządził

i cała gromada schowała się w małym fałdzie. Kilka słabych i mocno przygasających wojowników wróciło mocno postrzępionych, zameldowali o neutralizacji hormonów i padli bez ruchu. Kolejnych kilka grup w szaleńczym optymizmie, ogarniętych żądzą zemsty, nieświadomi innych zagrożeń ruszyli naprzód.

- Czekać! - Zarządził Największy, widząc jak niecierpliwe młokosy z boku zaczynają odrywać się by podążyć w ciemność za poprzednikami.

Czekali nieruchomo wiele godzin, można było sadzić, że całą wieczność, ale wprowadzona dyscyplina pozwalała im przetrwać. Grupa topniała, ale Największy pomijał ten fakt milczeniem.

2 dni później zobaczyli To. Było wielkie, okrągłe i otoczone żółtawą poświatą.

- Teraz - krzyknął Największy i wszyscy rzucili się w stronę kulki.

Otoczyli ją starannie, ale tylko Największemu udało się wedrzeć do środka. Reszta słabnąc w zdumieniu obserwowała podział i rozrost. pH znów stało się zabójczo nieznośne.

 

Ciąg dalszy, być może , nastąpi...

13:01, a.p.sobieraj
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 października 2013

Kolejne dni mijają,

Przyszło następne pismo z sądu,

A ja nie wiedzieć czemu robię się coraz bardziej nerwowa.

Okrutne uczucie.

14:13, a.p.sobieraj
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 września 2013

Te myśli powstały na kanwie naszej rozmowy podczas podróży samochodem do mojego domu rodzinnego. Rozmowa stricte dotyczyła krowy, gdyż zaczęłam się zastanawiać skąd u niej takie zachowanie, a raczej co się dzieje w głowie takiej osoby, że według mnie jest pozbawiona wyższych uczuć, gdyż zmienia co chwilę partnerów nie odczuwając raczej wcale bólu rozstania.

I tak doszliśmy do definicji prostytucji życiowej.

Do tej pory nie do końca rozumiem taki styl życia, więc wiedziona natrętnymi myślami w tym temacie postanowiłam poroztrząsać ten temat.

Bo jeżeli weźmiemy kobietę, bo to najczęściej tej płci dotyczy, która wiąże się z mężczyznami tylko dlatego, że są w danej chwili potrzebni, to czy może być szczęśliwa? Przecież przyjdzie kiedyś chwila refleksji, która pokaże, że nie ma obok kogoś, kto szczerze by kochał, dla kogo się żyje, budzi się co rano i zasypia z poczuciem spokoju i bezpieczeństwa, ukojenia. Co z tego, że w danej chwili jest mi potrzebny adwokat, hydraulik czy mechanik, przecież zawsze można wezwać takiego ,,specjalistę". Fakt, trzeba za to zapłacić, ale czy nie lepiej wydać kilka złotych niż wiązać się z takim ktosiem na miesiąc czy dwa po to tylko żeby zrobił daną rzecz za darmo? I czy na pewno można mówić o darmowej usłudze, skoro trzeba by było ugotować obiad, a i do łóżka pewnie pójść? To jest ewidentna prostytucja, w sumie niczym nie różniąca się od wystawania całymi dniami i godzinami pod lampą albo w lesie czekając na spragnionego wątpliwej jakości przyjemności kierowcę ciężarówki, albo przesiadywanie non stop w pokoiku z czerwonymi firankami oddając 50% zarobków ,,właścicielowi" tego przybytku. Zaleta zwykłej prostytucji? Przynajmniej jest z tego dochód, a prostytucja życiowa skutkuje jedynie zestarzeniem się danego osobnika uprawiającego ten fach, a może jeszcze zarażeniem się jakimś syfem w każdym razie jeden element jest wspólny: niezliczona ilość ,,towaru" przewalającego się przez łóżko.

Pewnie, że to może być dużo łatwiejsze życie. Nie trzeba się niczym przejmować poza tym, żeby ładnie wyglądać i pachnieć. Nie trzeba się angażować, nic dawać od siebie. Ale czy nie lepiej jest mimo wszystko dać część siebie drugiemu człowiekowi, otworzyć się, wpuścić go do swojego życia. Czy nie warto czasem spędzić czasem ciężkie chwile na poważnych rozmowach, choćby bolesnych po to, żeby prowadzić coraz lepsze i szczęśliwsze życie? A w zamian wiedzieć, że jeśli druga osoba mówi nam, że kocha, albo, że jesteśmy dla niej ważni i wspaniali to jest to wyznanie płynące prosto z głębi serca, szczere. I że kładąc się obok znajdujemy się w ramionach, które będą nas obejmowały długo, szczerze i naturalnie. Może dla niektórych jest to rutyna i brak w tym dreszczyku podniecenia związanego ze zdobywaniem nowych trofeów, ale dla mnie najbardziej wartościowym jest poczucie, że kładąc się wieczorem obok ukochanego, obudzę się w jego ramionach rano mając poczucie, że tak będzie zawsze. Że gdy on wychodzi, zawsze do mnie wróci. Dla mnie najważniejsza jest pewność co do jego słów i uczuć, miłości.

A dla was?

14:20, a.p.sobieraj
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 września 2013

Patrzyłam dzisiaj na Ciebie, tak bardzo Cię kocham. Nasza rozmowa była dość przykra, ale wiele wnosząca. Cieszę się, że byliśmy w stanie tak szczerze porozmawiać. Chciałabym żebyś wiedział jak bardzo Cię kocham i że jestem z Tobą szczęśliwa, mimo wszystko. Tylko ten ciągły lęk i stres.

Znów dziwny telefon, jeden, drugi, nie odebrałam, bo nie mogłam znaleźć dyktafonu, a nie mogę sobie pozwolić na to, żeby znów to wszystko przeszło bez echa. Nie teraz. Nie kiedy zdecydowałam się walczyć i pomagać. Nie będę się tym też przejmować i płakać po kątach, nie będę wierzyć w nic, co mi powie ktoś obcy, kto nic nie wie, niczego nie rozumie, a tylko chce zepsuć. Przecież cieszę się, że Cię mam. Kocham, lubię gdy jesteś obok. Wiem co mam i nie chcę nic więcej. Jestem najszczęśliwsza, gdy jesteś, gdy mówisz, że kochasz i gdy jesteś taki czuły i romantyczny. Taki mój. Uwielbiam Cię. Tak zwyczajnie. Jak kobieta może uwielbiać swojego mężczyznę, jak niewolnica swojego Pana.

Masz dzisiaj przyjść z synem, bo dostałeś trochę więcej czasu. Bardzo się cieszę. Nie chcę Ci o tym mówić, żebyś tego źle nie odebrał, ale kocham J. Bardzo chciałabym, żeby to był mój/nasz syn. Wszystko bym za to dała. To taki słodki, pocieszny i mądry dzieciak. Cieszę się, gdy możemy się wspólnie we troje pobawić. To taki radosny czas. Chcę, żeby był u nas dużo częściej, najlepiej cały czas.

A nawiązując do tego bardzo pragnę mieć dziecko. Przeżywać chwile rośnięcia ,,fasolki" w brzuchu, patrzeć jak rośnie maleńka iskierka. Uczyć wszystkiego, przekazywać własna wiedzę, słuchać gaworzenia, patrzeć na uśmiech, opiekować się, słuchać pierwszego słowa, patrzeć na pierwszy krok. Brakuje mi czegoś, czego nie mam. Brakuje mi małej osóbki będącej częścią nas obojga. Każdy wózek z niemowlakiem, każde dziecko zaczynające chodzić wzbudza miłość, radość ,,serca" i tęsknotę. W głowie często wyobrażam sobie jak by to było, jaka byłabym szczęśliwa, jakie to byłyby wspaniałe chwile. Jak bardzo bym się cieszyła z tej informacji, a życie stałoby się pełniejsze i lepsze. Wyobrażam sobie jak wspólnie decydowalibyśmy o imieniu, o rzeczach, jak byśmy je pielęgnowali i kochali. To wspaniałe marzenia. Pełne szczęścia, radości i dopełnionego życia.

To pragnienie jest niewiarygodnie silne.

P.S. Kocham Cię

16:34, a.p.sobieraj
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 września 2013

Przestaje sobie radzić ze stresem. Nie mogę spać, żołądek wywraca mi się na drugą stronę. Do tego jeszcze zauważyłam pewne niepokojące sytuacje, a jakby tego było mało za oknem leje jak z cebra, jest zimno i beznadziejnie.

Ale nasze rozmowy, nasz wspólny przeżywany ból i życie, które jak to ostatnio stwierdziłeś jest mniej ciekawe niż kiedyś zmusiły mnie do pewnej refleksji. Zanim zrobiłam cokolwiek głupiego. Zanim demony czarnych myśli wpełzły mi do głowy zdążyłam się ubrać, wybiec w deszcz na dwór i na chłodno pomyśleć, pomyśleć nad wszystkim i czuję się dzięki temu odrobinę spokojniejsza.

Ufam Ci wiesz? Choćby się świat walił i palił, choćby stado czarownic i innych niewdzięcznych stworzeń rzucało nam kłody pod nogi, choćbym różne rzeczy widziała i sobie wyobrażała to ufam Ci. Ufam Ci całą sobą, ufam w Twoje słowa i gesty, ufam Twojej miłości.

I nie zawiedź mnie proszę. Najgorsza prawda jest lepsza niż najpiękniejsze kłamstwo. Więc nie rań mnie kłamiąc. Błagam. Zrób dla mnie tylko tyle, a obiecuję, że będzie dobrze.

P.S. Kocham Cię.

00:24, a.p.sobieraj
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 sierpnia 2013

Coś się skończyło, coś przełamało, a ja przestałam na wszystko patrzeć spokojnie. Coś spowodowało, że zaczęłam się bardzo denerwować i niepokoić, a poziom agresji wzmógł się niebotycznie.

Tym czymś jest Twoje zamykanie się w sobie. Ciągłe zmartwienia i rozmyślania.

Już nie mam ochoty Cię pocieszać w chwilach załamania, nie chcę cierpieć po cichu gdy Ty cierpisz, nie chcę opowiadać na okrągło, że wszystko będzie dobrze, choć sama mam chwile zwątpienia. Koniec.

Teraz będę działać, teraz wierzę, że mogę coś zmienić i może pomóc. Wierzę, że nie będę pocieszać i oszukiwać żeby podnieść na duchu, patrzeć jak się zatracasz w swoich myślach i oddalasz. Koniec.

Krowa (czyli matka dziecka) do tej pory mogła sobie kłamać, oszukiwać i mydlić wkoło wszystkim oczy do spółki z czarownicą (babcią). Do tej pory mogła czuć się na pozycji wygranej, kierować wszystkim i grać tak jak jej się podoba. Do tej chwili mogła opowiadać, że nigdy z nią nie mieszkałeś, choć mieszkałeś w jej miejscu zamieszkania i nikt nie dopatrzy się sprzeczności. Do tej pory mogła mówić Ci wprost ,,spierdalaj", ale powiem to jeszcze raz. Koniec z tym.

Ufam, że moje słowo przeciw jej coś wniesie. Że to czego doświadczam, czego jestem uczestniczką, co widzę i słyszę zmieni to wszystko. I może idziemy na otwartą wojnę, może będzie ,,krew i łzy" ale tym razem nie Twoje. Tym razem jestem silniejsza, odważniejsza i dużo bardziej pewna siebie. Nie chce już kryć się i uciekać. Tym razem wiem, że we mnie wierzysz, a poczucie winy dawno temu wypracowane odeszło w niepamięć.

Jestem i nie dam się stłamsić.

10:35, a.p.sobieraj
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 lipca 2013

Czuję się jak w matriksie. Niby wszystkie organizacje mają walczyć o jedną, słuszną sprawę, mamy nawet projekt, a tu się okazuje, że wcale nie jest tak pięknie jak myślałam. Każdy sobie rzepkę skrobie, patrzy wilkiem jeden na drugiego, ma pretensje o wszystko, przy czym okazuje się, że wersje przedstawiane są zupełnie inne. Słyszę na początku wersję A, zostaje przedstawiona B, a w praktyce wychodzi, że jest jeszcze C D E F o której nikt nie wie. Jeden z tatusiów uważa, że jego marny ruch jest jedynym słusznym przez co może się obrażać na wszystkich dookoła i uważać za najwspanialszego. Paranoja jakaś totalna. Przecież mieliśmy walczyć razem, o dzieci, a nie o pozycję tatusiów.

Żałosne.

Panowie, ogarnijcie się. Bądźcie dorośli, myślcie o dzieciach.

09:51, a.p.sobieraj
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 lipca 2013

Pojechałeś z powrotem. W góry, realizować swoje pasje. Chociaż jest mi bardzo smutno i tęskno, to cieszę się z całego serca. Że masz swoje zainteresowania i nie rezygnujesz z nich. A wczorajsza bezsenna noc była bardzo ,,treściwa". Pozbierałam wszystkie Twoje słowa w jedno i wyszło mi, że bardzo mnie kochasz, mimo wszystko. Mimo tego, że czasem bywasz oschły i szorstki.

A poza tym praca, praca i praca. Nie wiem jak uporać się z tymi wszystkimi problemami, jak zmienić mentalność ludzi, żeby chcieli zobaczyć, że dzieci to nie zabawki, że dzieci Trzeba kochać, a nie używać jako narzędzia do odgrywania się na innych. Nawet organizacje, które teoretycznie zajmują się takimi problemami coraz częściej pokazują, że robią to tylko na pokaz, dla zaistnienia w mediach i tyle, bo wewnątrz dążą do rozłamów, sprzeczek i zagarniania wszystkiego na swoje konto, a tego czego się nie da, do zniszczenia, nie ważne jakie byłoby to ważne i niezbędne.

Smutne.

Aż zapał gaśnie.

13:26, a.p.sobieraj
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2